Mogą budzić sympatię, inne zaś niechęć. Potrafią mocno namieszać, ale winnych należy szukać gdzie indziej. Mowa o inwazyjnych gatunkach obcych – zwierzętach, które za sprawą człowieka znalazły się poza swoim naturalnym obszarem występowania i zaczęły zagrażać lokalnym ekosystemom. Ich obecność niepokoi przyrodników. Kim są ci nieproszeni goście?
Przyroda nie zna granic państwowych, ale ma swoje naturalne bariery w postaci oceanów, gór i stref klimatycznych. Przez tysiące lat ograniczały one przemieszczanie się zwierząt. Jednak wraz z rozwojem transportu, handlu oraz hodowli człowiek zaczął, wbrew naturze, przewozić zwierzęta w odległe, nieznane im rejony – celowo lub zupełnie przypadkiem.
Gatunkiem obcym nazywamy taki, który na skutek działalności człowieka znalazł się daleko poza swoim naturalnym obszarem występowania. Jednak nie każdy gatunek obcy stanowi zagrożenie. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczyna się on rozprzestrzeniać i negatywnie wpływać na rodzimą przyrodę – konkurując z miejscowymi gatunkami o pożywienie, polując na nie, przenosząc choroby, a nawet zmieniając funkcjonowanie całych ekosystemów. Wówczas mówimy o gatunkach inwazyjnych. Przyjrzyjmy się niektórym z nich.
Kłopotliwa koleżanka z Kanady
Wyobraźmy sobie spacer nad jeziorem. Po wodzie płynie pięknie ubarwiony ptak, o brązowo-beżowym upierzeniu, długiej czarnej szyi i charakterystycznych białych plamkach po bokach głowy. To bernikla kanadyjska, jeden z najbardziej rozpoznawalnych obcych gatunków inwazyjnych Europy. Mieszkańcom Ameryki Północnej bernikla kanadyjska jest bardzo dobrze znana. Ten piękny ptak, choć z pozoru niewinny, potrafi być wyjątkowo agresywny, szczególnie w okresie lęgowym. Gatunek sprowadzono do Europy jako ptaka ozdobnego, który miał urozmaicać krajobraz parków i prywatnych posiadłości. Bernikle bardzo szybko pokazały jednak, że nie zamierzają ograniczać się jedynie do roli dekoracji. Dziś w wielu europejskich krajach tworzą dziko żyjące populacje. Doskonale przystosowują się do różnych warunków, chętnie korzystają z terenów przekształconych przez człowieka. Ze względu na swoje rozmiary i zachowania terytorialne mogą konkurować z rodzimymi gatunkami ptaków wodnych. Zdarza im się krzyżować z rodzimą gęgawą. Wyjadają roślinność na terenach trawiastych i pastwiskach, powodują szkody w uprawach rolnych i mogą przenosić patogeny. Ich liczne odchody pogarszają jakość wody co zagraża organizmom wodnym, ale także ludziom zwiększając zagrożenie sanitarne. W Polsce bernikla również występuje na wolności. Choć na razie jest stosunkowo nieliczna, jej ekspansja budzi niepokój przyrodników.
Sympatyczny rozbójnik
Sympatycznie wyglądający szop pracz, bohater wielu kreskówek, coraz częściej spotykany jest w polskich lasach, mimo, że jego naturalnym miejscem występowania jest Ameryka Północna. Jak do nas przywędrował? Między innymi za sprawą ferm futrzarskich i celowego wypuszczania na wolność. Zwierzęta, które miały zyskać wolność, stały się zagrożeniem dla wielu rodzimych gatunków. Szop jest niezwykle zaradny, świetnie się wspina, co sprawia, że jest realnym zagrożeniem dla ptaków gniazdujących na ziemi i w dziuplach, takich jak gągoł czy nurogęś. Wyjada jaja i pisklęta, ale również zadowoli się każdym rodzajem posiłku – drobnymi ssakami, płazami i gadami. Stanowi duże zagrożenie dla żółwia błotnego, który objęty jest ochroną gatunkową, ze względu na niewielką liczebność. Ich inteligencja i zdolność przystosowywania się do nowych warunków sprawiają, że ograniczanie ekspansji tego gatunku jest wyjątkowo trudne.
Obcy, którego wszyscy znają
Jeden z najbardziej rozpoznawalnych gatunków, pospolity mieszkaniec naszych miast, jest przybyszem pochodzącym prawdopodobnie z północno-wschodniej Azji. Mowa o szczurze wędrownym, który w ślad za człowiekiem, podróżując między innymi na statkach handlowych, opanował niemal cały świat. Szczury są wszystkożerne, potrafią przystosować się do skrajnie różnych warunków i niezwykle inteligentne. Szczury wyjadają jaja i pisklęta ptaków, polują na drobne zwierzęta, a nawet zjadają nasiona roślin, utrudniając ich dalszy rozwój. Szczególnie niebezpieczne są na wyspach, gdzie rodzime zwierzęta często nie wykształciły mechanizmów obronnych przed takimi drapieżnikami. W miastach szczury stanowią zagrożenie przede wszystkim ze względu na możliwość przenoszenia chorób oraz powodowane przez nie straty w zapasach żywności. To doskonały przykład, że obcy niekoniecznie musi wyglądać egzotycznie.
Czy możemy zatrzymać inwazję?
Gdy przybysze zadomowią się na dużym obszarze ograniczenie populacji gatunków obcych jest niemal niemożliwe. Ich supermocą jest niezwykła łatwość do adaptacji w nowych warunkach środowiska, zadowolenie się pożywieniem łatwo dostępnym i niekiedy agresywne zachowanie w stosunku do gatunków rodzimych. Dlatego najważniejsze w walce z gatunkami inwazyjnymi jest zapobieganie kolejnym introdukcjom i szybkie reagowanie na pojawienie się nowych gatunków.
Jak każdy z nas może pomóc? Nigdy nie wypuszczajmy zwierząt domowych do środowiska naturalnego. Nie przenośmy na własną rękę zwierząt między zbiornikami wodnymi ani nie sprowadzajmy zwierząt egzotycznych bez znajomości przepisów i potrzeb zwierząt.
Warto pamiętać, że gatunki inwazyjne nie są po prostu złe. Bernikla kanadyjska nie wie, że znalazła się na niewłaściwym kontynencie. Szop pracz nie planuje wytępienia wszystkich rodzimych ptaków. Te zwierzęta próbują przetrwać i przedłużyć swój gatunek, kierując się instynktem.
To człowiek w dużej mierze jest odpowiedzialny za obecność zwierząt w nowych miejscach. To od naszych codziennych decyzji zależy, czy uda się powstrzymać kolejne inwazje.
Bo choć obce gatunki mogą być piękne, fascynujące, chętnie obserwowane, to rodzima przyroda nie zawsze jest gotowa, by sprostać ich wizycie.
