Czy ptak ważący tyle, co średniej wielkości pies, naprawdę potrafi latać? Drop zwyczajny (Otis tarda) udowadnia, że potrafi. Ten imponujący mieszkaniec otwartych łąk i pól jest jednym z najcięższych ptaków latających na świecie. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu był stałym mieszkańcem Polski. Dziś jego historia to opowieść o tym, jak szybko zmiany krajobrazu mogą doprowadzić do zniknięcia tak imponującego gatunku.
Jak często, myśląc o polskiej awifaunie, przychodzi nam na myśl drop zwyczajny? Raczej rzadko. A jednak jeszcze w XX wieku był stałym elementem polskiej przyrody. Historycznie występował w różnych częściach kraju, choć z czasem jego zasięg coraz bardziej się kurczył. Ostatnie ostoje dropia zachowały się w zachodniej Polsce, gdzie gatunek przetrwał do lat 80. XX wieku.
Wąsy niczym kłosy pszenicy
Widok samca dropia zwyczajnego po raz pierwszy może być sporym zaskoczeniem. To masywny ptak o grubej szyi, potężnych nogach i szerokich skrzydłach. Dorosłe samce ważą zazwyczaj ponad 10 kg, a wyjątkowo duże osobniki mogą osiągać wagę 18 kg lub nawet więcej. Samice natomiast ważą dużo mniej, bo zaledwie około 3,5–5 kg.
Ta różnica nie jest przypadkowa. Drop zwyczajny jest jednym z najbardziej skrajnych przykładów dymorfizmu płciowego pod względem wielkości ciała wśród ptaków. Badania wykazały, że dorosłe samce są przeciętnie około 2,5 raza cięższe od samic. Duże rozmiary mogą pomagać samcom w rywalizacji o dostęp do partnerek, ale mają też swoją cenę. Naukowcy przypuszczają, że dobór płciowy doprowadził samce dropia niemal do granicy maksymalnej masy ciała, jaką może osiągnąć ptak poruszający się dzięki aktywnemu lotowi.
A jednak drop potrafi latać! By wzbić się w powietrze potrzebuje nieco przestrzeni. Jego ogromne skrzydła – u dużych samców osiągające ponad dwa metry rozpiętości – pozwalają mu poruszać się w powietrzu z zaskakującą sprawnością.
Dojrzałym samcom po obu stronach dzioba wyrastają długie, białawe pióra. Przypominają nieco efektowne wąsy, a u starszych osobników mogą osiągać około 20 cm długości.
Przez większą część roku brązowe, czarne i szare upierzenie dropia zwyczajnego zapewnia mu doskonały kamuflaż wśród suchych traw i na polach uprawnych. Wiosną jednak samce nie mają najmniejszego zamiaru pozostawać niezauważone.
Prawdziwy spektakl rozpoczyna się podczas godów. Samce gromadzą się na tradycyjnych tokowiskach, zwanych lekami. Tokujący samiec niemal wywraca część swojego upierzenia na drugą stronę, unosi ogon, opuszcza skrzydła i nadyma gardło. Zwykle ukryte białe pióra nagle zaczynają dominować w jego wyglądzie. Ogromny brązowy ptak przeobraża się w coś, co przypomina wielką białą kulę piór.
Cel tego widowiska jest prosty: zrobić wrażenie na samicach.
O zanikaniu populacji
Drop zwyczajny to mieszkaniec rozległych, otwartych przestrzeni, pierwotnie zamieszkujący stepy. Jednak wraz z rozwojem rolnictwa nauczył się korzystać również z pól uprawnych, łąk oraz pastwisk. By swobodnie żerować i odpowiednio wcześniej dostrzec zbliżające się niebezpieczeństwo potrzebuje ogromnych przestrzeni. Największe populacje dropia w Europie występują na Półwyspie Iberyjskim. Ważne populacje zachowały się również w Europie Środkowej, przede wszystkim na Węgrzech, w Austrii, Niemczech i Słowacji. W latach 60. liczebność polskiej populacji dropia spadła do około 300 osobników, a w 1986 roku na Pomorzu Zachodnim po raz ostatni odnotowano jego lęg w Polsce. Pod koniec lat 80. krajowa populacja zniknęła całkowicie wraz z przekształcaniem odpowiednich dla dropia siedlisk. Do teraz drop nie powrócił na tereny lęgowe, a w „Czerwonej liście ptaków Polski” figuruje jako gatunek „wymarły regionalnie” (RE). Od czasu do czasu dropie pojawiają się w Polsce jako goście. W 2018 roku zaobserwowano samicę która spacerowała na terenach jednej z wsi Pomorza Zachodniego. Dzięki odczytowi z obrączki można było stwierdzić, iż pochodzi z naturalnego lęgu w jednym z niemieckich rezerwatów.
Głównymi zagrożeniami dropia są intensyfikacja rolnictwa – zaoranie obszarów trawiastych, zbyt intensywny wypas, budowa infrastruktury i dróg, melioracje, linie energetyczne, mechanizacja rolnictwa. Dawniej również do redukcji populacji przyczyniały się liczne polowania.
Pojawiły się nawet pomysły, by sprowadzić go z powrotem. Opracowano koncepcję reintrodukcji dropia zwyczajnego w Polsce, częściowo inspirowaną programami ochrony i przywracania tego gatunku realizowanymi w innych krajach Europy.
Historia dropia pokazuje bowiem, że ochrona gatunków to również ochrona krajobrazu, którego potrzebują do życia. Ten imponujący gatunek przez stulecia znajdował dla siebie miejsce również na polskich łąkach i polach. Być może w przyszłości sylwetka dropia ponownie stanie się stałym elementem naszego krajobrazu. Jego powrót byłby nie tylko sukcesem ochrony jednego gatunku, ale także znakiem, że na naszych obszarach wciąż jest miejsce dla dzikiej przyrody.
