Druga połowa sierpnia to czas pierwszych odlotów bocianów. Spóźnialscy wyruszą w podróż również z początkiem września. Niebo znów stanie się częścią ogromnej sieci ptasich szlaków. Miliony ptaków, już niedługo będą przemieszczać się między miejscami, w których zakładają gniazda, a terenami, które swoimi warunkami pozwalają przetrwać zimę. Polska leży na trasie ważnych szlaków migracyjnych łączących północ Europy z jej południem i Afryką. Dla jednych gatunków jest miejscem lęgowym, dla innych zimowiskiem, a dla jeszcze innych – tylko przystankiem w znacznie dłuższej podróży.
Dlaczego ptaki migrują?
Choć temperatura otoczenia ma znaczenie najważniejszą przyczyną ptasich wędrówek jest dostępność pokarmu, która zmienia się wraz z porami roku. Zimą w Polsce brakuje owadów, zbiorniki wodne mogą zamarzać, a pokrywa śnieżna utrudnia zdobywanie nasion i drobnych zwierząt. Dla wielu gatunków korzystniejsze jest zatem przemierzyć tysiące kilometrów niż pozostać na terenach lęgowych.
Największe migracje obserwujemy wiosną i jesienią. Wiosenne przeloty zaczynają się już w lutym i marcu, a największe natężenie przypada na marzec, kwiecień i maj. Jesienna migracja rozpoczyna się dość wcześnie. Niektóre ptaki wyruszają już w lipcu i sierpniu, a intensywne przeloty trwają przez wrzesień i październik, niekiedy nawet do listopada.
Jesienna zmiana warty
Żaden inny ptak nie kojarzy się z migracjami tak jak bocian biały. Z końcem lata opuszcza Polskę, by udać się do Afryki, gdzie przeczeka zimę. Ci bardziej wytrwali dotrą aż do jej południowych krańców. Do dalekodystansowych migrantów należą też niepozorne kukułki, jerzyki oraz część ptaków drapieżnych, takich jak trzmielojad, który żywiąc się larwami oraz poczwarkami os i trzmieli zimą miałby duże trudności ze zdobyciem pokarmu. Kosy, rudziki oraz zięby należą do migrantów częściowych – część osobników odlatuje, podczas gdy inne pozostają na zimę w Polsce. Sprzyjać temu może łatwiejszy dostęp do pokarmu w miastach.
Jesienią usłyszymy charakterystyczny klangor żurawi, które zbierają się w wielkie stada pod koniec sierpnia, by we wrześniu rozpocząć migracje na zimowiska w zachodniej i południowo-zachodniej Europie.
Gdy jedne gatunki odlatują, drugie przylatują z mroźnej północy – jemiołuszki, gile, jery, czeczotki, również gatunki wodne jak bielaczki. Dla nich nasza zima wydaje się łagodniejsza.
Rekordy w kategorii dystansu
Wśród migrujących ptaków są gatunki, które pokonują dystanse trudne do wyobrażenia. Szlamnik zwyczajny, niewielki, niepozorny, wielkością porównywalny do pospolitej wrony, w 2022 roku przemierzył trasę z Alaski do Tasmanii pokonując dystans 13 560 kilometrów w 11 dni, bez międzylądowań. Przed podróżą szlamnik intensywnie żeruje i gromadzi ogromne zapasy tłuszczu, który staje się paliwem na wielodniowy lot. Jego organizm przechodzi przy tym niezwykłą przebudowę – zmienia się wielkość niektórych narządów.
Jeszcze większe odległości w ciągu roku pokonuje rybitwa popielata, migrująca między obszarami arktycznymi i wodami otaczającymi Antarktydę. Zamiast wybierać najkrótszą trasę, wykorzystuje rozległe szlaki nad oceanami. W ciągu roku pokonuje około 70 tysięcy kilometrów, a w ciągu całego życia to dystans liczony w milionach kilometrów.
Wspomniany wcześniej jerzyk to gatunek również warty zauważenia. Do Polski przylatuje na przełomie kwietnia i maja, a już pod koniec lipca i w sierpniu większość osobników rozpoczyna wędrówkę do Afryki. Poza okresem lęgowym może spędzić w powietrzu niemal 10 miesięcy, bez konieczności regularnego lądowania. W locie poluje, pije, a nawet kopuluje i odpoczywa.
Długodystansowy lot wymaga niezwykłego przygotowania. Przed wędrówką wiele ptaków intensywnie żeruje i gromadzi zapasy tłuszczu. Podczas migracji wykorzystują m.in. położenie Słońca, gwiazd, charakterystyczne elementy krajobrazu oraz ziemskie pole magnetyczne. Niektóre gatunki korzystają także z prądów wznoszących, dzięki którym mogą oszczędzać energię podczas długiego lotu.
Kiedy pod koniec lata zobaczymy zbierające się na polach bociany, klucz żurawi lub zorientujemy się, że z nieba zniknęły jerzyki, wiedzmy, że na naszych oczach rozpoczyna się kolejny etap jednej z największych cyklicznych wędrówek zwierząt na Ziemi.
