Morskie głębiny owiane są tajemnicami. To jedno z miejsc, w których nadal opisywane są zupełnie nowe gatunki zwierząt, a wiele wciąż pozostaje do odkrycia. Strefa abysalna oceanu określana jest jako najmniej zbadany ekosystem, jednocześnie nie mając sobie równych pod względem zajmowanego obszaru. Począwszy od XIX wieku naukowcy zajmujący się badaniem mórz i oceanów wysnuwali teorię, że głębiny są w dużej mierze pozbawione życia. Jak się później okazało – niewiele w tym prawdy.
To co nieznane, budzi strach i stanowi inspirację do powstawania legend i mitów. Każdy z Was zapewne słyszał o krakenie – potworze siejącym postrach wśród marynarzy. Miał on mieć olbrzymie rozmiary i wiele długich, pokrytych mackami ramion. Jest to jeden z przypadków, kiedy mityczne stworzenie, znajduje swoje potwierdzenie w prawdziwym świecie. Prawdopodobnie źródłem legendy o krakenie jest kałamarnica olbrzymia – największy współcześnie żyjący (i znany) bezkręgowiec. Ten imponujący głowonóg zamieszkuje wszystkie oceany świata, choć jego dokładne rozmieszczenie owiane jest tajemnicą. Naukowcy przypuszczają, że mogą bytować nawet na głębokości 1200 metrów. Do jego głowy z płaszczem przytwierdzone jest osiem ramion i dwie bardzo długie, smukłe macki. Na nich znajdują się przyssawki, które służą do chwytania ofiary. Żywią się niewielkimi rybami, a także bezkręgowcami. Kałamarnice mają proporcjonalnie największe oczy w całym królestwie zwierząt.
Niemal wszystko co o wiemy o kałamarnicy olbrzymiej, pochodzi od okazów wyrzuconych na brzeg lub resztek znalezionych w żołądkach drapieżników
Kałamarnicę kolosalną – gatunek podobny, choć mniej poznany od kałamarnicy olbrzymiej, pochodzący z wód Antarktyki, cechuje niezwykle powolny metabolizm. Osobnik tego gatunku ważący 500 kilogramów potrzebuje zaledwie 30 gramów pożywienia na dzień. Nie jest to drapieżnik zdolny do pościgów i szybkich interakcji. Dryfuje lub powoli pływa i poluje raczej z zasadzki. Używa dużych oczu głównie do wykrywania ofiary, a przyssawkami na ramionach łapie ofiarę, która nieświadomie się zbliża.
Pomimo swoich olbrzymich rozmiarów, te dwa gatunki kałamarnic nie cieszą się brakiem naturalnych wrogów. Stanowią przysmak kaszalotów spermacetowych – waleni należących do zębowców, a więc blisko spokrewnionych z delfinami. Są największe nie tylko spośród nich, ale również wśród wszystkich drapieżników posiadających zęby. Rozpoznać można je po charakterystycznej, stromo ściętej głowie, stanowiącej jedną trzecią długości zwierzęcia. Na ich skórze często występują okrągłe blizny – ślady po mackach kałamarnic. Zamieszkują oceany całego świata, sezonowo migrują.
Samce kaszalotów mogą osiągać rozmiary do 20 metrów i 70 ton, samice są nieco mniejsze
Kaszaloty polują za pomocą echolokacji (o której więcej możecie przeczytać tutaj: klik), a dźwięki wydawane przez nie są najgłośniejszymi w królestwie zwierząt. Za pożywieniem, czyli w większości kałamarnicami nurkują na głębokość nawet 2250 metrów i mogą spędzić pod wodą nawet 120 minut. Adaptacje do takich głębokości obejmują elastyczną klatkę piersiową, która pozwala na zapadnięcie się płuc i dzięki temu nie ulega uszkodzeniom pod wpływem ciśnienia. Niezwykle ważna jest również mioglobina, która magazynuje tlen w mięśniach. U kaszalotów występuje w znacznie większych ilościach niż u zwierząt lądowych. Krew zawiera dużą proporcję czerwonych krwinek, które wydajnie przenoszą tlen. Natleniona krew może być celowo kierowana wyłącznie do mózgu i innych niezbędnych narządów, gdy poziom tlenu spada.
Żuchwa kaszalota jest wąska i wyposażona w spiczaste zęby. W szczęce zębów nie ma – jedynie otwory, pozwalające zamknąć pysk
Jeszcze głębiej niż kaszaloty potrafią nurkować mirungi południowe, dawniej nazywane słoniami morskimi – nie bez powodu, ponieważ są to największe płetwonogie ssaki. Występuje u nich silny dymorfizm płciowy – samice ważą 350 – 900 kilogramów, natomiast samce 1,5 – 3,7 tony. Spędzają większość życia w wodach Antarktyki, wychodząc na ląd głównie, aby się rozmnażać. Podobnie jak kaszaloty, również upodobały sobie głowonogi jako źródło pożywienia, jednak dietę uzupełniają także o ryby. Rekordzistką w nurkowaniu jest samica mirungi, którą zarejestrowano na głębokości 2388 metrów. Gatunek ten jest świetnie przystosowany nie tylko do nurkowania, ale i do dalekich podróży. Obserwowany przez naukowców młody samiec z południowo-wschodniego Pacyfiku w ciągu niespełna roku pokonał 29 tysięcy kilometrów, oddalając się nawet 640 km od wybrzeży Ameryki Południowej.
U samców słoni morskich na nosie występuje charakterystyczna „trąbka”, która jest narządem głosowym – wytwarza głośne ryki, szczególnie ważne w sezonie godowym
Na mirungi polowano przez lata, aż do 1964 roku, dla ich cennego tłuszczu, przez co drastycznie zmniejszyła się ich populacja. Dzięki objęciu tych ssaków ochroną, ich liczebność podniosła się i nie są obecnie zagrożone wyginięciem. Przypadek mirungi pokazuje, że nawet zwierzęta występujące w odległych, niezamieszkałych przez ludzi zakątkach świata, narażone są na skutki naszych działań. Nie tylko polowania, ale i presja wywoływana przez rybołówstwo i transport, znacząco wpływa na morskie ekosystemy. Skuteczna ochrona gatunków i siedlisk, ale i świadome wybory konsumenckie mają ogromne znaczenie!
