Bilety

Kiedy czas się pożegnać – o śmierci w zoo

Kiedy czas się pożegnać – o śmierci w zoo

Śmierć jest nieodłączną częścią życia wszystkich organizmów. Dotyczy ludzi, zwierząt domowych, tych żyjących w naturze oraz mieszkańców ogrodów zoologicznych. Mimo to temat śmierci zwierząt w zoo często budzi silne emocje i bywa odbierany jako coś niezwykłego lub co gorsza – niepokojącego. Pamiętajmy o tym, że w rzeczywistości jest to naturalny element funkcjonowania każdej populacji zwierząt, niezależnie od miejsca, w którym żyją.

W ogrodach zoologicznych zwierzęta znajdują się pod stałą opieką specjalistów. Otrzymują odpowiednio zbilansowaną dietę, regularnie przechodzą badania weterynaryjne i mają zapewnione warunki dostosowane do potrzeb swojego gatunku. Dzięki temu wiele z nich żyje dłużej niż ich krewni w naturze, gdzie przychodzi im mierzyć się z drapieżnikami, głodem, suszą czy też chorobami. Nie oznacza to jednak, że są nieśmiertelne. Tak jak wszystkie żywe organizmy, z czasem się starzeją, ich organizm słabnie, a ostatecznie umierają.

Najczęściej śmierć zwierząt w zoo wiąże się z ich podeszłym wiekiem. Wraz z upływem lat pojawiają się choroby charakterystyczne dla starzenia się organizmu – problemy ze stawami, sercem, nerkami czy układem krążenia. Podobnie jak u ludzi, nie zawsze można je całkowicie wyleczyć. Zadaniem opiekunów i lekarzy weterynarii jest zapewnienie zwierzęciu jak najlepszej jakości życia oraz ograniczenie bólu i dyskomfortu.

Niedawno, bo w czerwcu tego roku, pożegnaliśmy naszą wieloletnią mieszkankę oraz najstarszą słonicę afrykańską ze wszystkich ogrodów zoologicznych – Katkę. Przyjechała do naszego ogrodu w 2006 roku i od tamtego czasu, przez te 20 lat dzieliła wybieg ze słonicą indyjską Wiki. Ze względu na wiek pod koniec swojego życia zaczęła mieć coraz większe problemy z poruszaniem się, więc wymagała szczególnej opieki. Dlatego wprowadzaliśmy wtenczas rozwiązania, które ułatwiały jej codzienne funkcjonowanie. Powstały dodatkowe miejsca do odpoczynku i podpierania się, a ogrodzenie zostało dostosowane do zabiegów pielęgnacyjnych i terapeutycznych, którym Katka w tym okresie była poddawana codziennie. Jednak nadszedł czas pożegnania. Mimo iż w ostatnich tygodniach jej życia pracownicy zoo dawali z siebie wszystko, by jej pomagać,to w głębi duszy zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że jej czas już się zbliża. Śmierć większych, bardziej rozpoznawalnych zwierząt wzbudza zdecydowanie więcej wzruszeń i podobnych emocji. I ich również nie zabrakło po odejściu naszej Katki.

Nie wszystkie zwierzęta dożywają jednak sędziwego wieku. Zdarzają się nowotwory, infekcje, wady wrodzone czy nagłe schorzenia, których mimo rozwoju współczesnej medycyny nie da się skutecznie pokonać. Takie sytuacje występują również w naturze. Różnica polega na tym, że w zoo zwierzę pozostaje pod stałą obserwacją, dlatego wiele chorób udaje się wykryć znacznie wcześniej i rozpocząć leczenie, zanim staną się śmiertelnym zagrożeniem.

Naturalnym elementem życia jest również śmierć najmłodszych osobników. Choć narodziny zwierząt w zoo są zawsze radosnym wydarzeniem, warto zdawać sobie sprawę z tego, że nie zawsze wszystkie młode przeżywają pierwsze tygodnie życia. W naturze śmiertelność młodych niektórych gatunków bywa bardzo wysoka, a bywa i jednym z mechanizmów regulujących liczebność populacji. Opieka weterynaryjna znacząco zwiększa szanse przeżycia maluchów, ale nie jest w stanie całkowicie wyeliminować ryzyka związanego z rozwojem organizmu.

Śmierć jednego zwierzęcia nie oznacza końca troski o jego gatunek. Każdy przypadek jest dokładnie analizowany przez lekarzy weterynarii oraz biologów. Przeprowadzona sekcja (czyli badanie pośmiertne) pozwala ustalić przyczynę zgonu, ale co również bardzo ważne, daje możliwości zdobywania informacji, które w przyszłości mogą pomóc w leczeniu innych zwierząt. W ten sposób nawet po śmierci zwierzę przyczynia się do rozwoju wiedzy i ochrony swojego gatunku. Warto również pamiętać, że zwierzęta żyjące w grupach społecznych mogą reagować na odejście współtowarzysza. Opiekunowie obserwują wtedy zachowanie całego stada, ponieważ niektóre gatunki wykazują oznaki zmiany nastroju lub większego zainteresowania miejscem, w którym przebywał zmarły osobnik. To pokazuje, że śmierć jest zjawiskiem obecnym nie tylko w życiu ludzi, ale także w świecie zwierząt.

Dla pracowników ogrodów zoologicznych śmierć podopiecznego również jest trudnym doświadczeniem. Wielu opiekunów spędza ze zwierzętami naprawdę wiele lat, poznając ich zachowania i indywidualne cechy. Mimo emocjonalnego związku wiedzą jednak, że śmierć jest nieuniknioną częścią ich pracy i naturalnym zakończeniem życia każdego organizmu. Ich zadaniem jest zapewnienie zwierzętom jak najlepszych warunków przez całe życie oraz godnej opieki także na jego ostatnim etapie.

Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że społeczeństwo często zwraca uwagę na śmierć zwierząt w zoo. To zrozumiałe, ponieważ odbywa się ona w miejscu odwiedzanym przez ludzi. Zapominamy jednak często o tym, że w naturze każdego dnia umierają tysiące zwierząt z powodu chorób, drapieżnictwa, głodu, zmian środowiskowych, ale i kłusownictwa. Śmierć jest więc zjawiskiem powszechnym, choć zwykle pozostaje niezauważona. W zoo jest po prostu bardziej widoczna.

Śmierć zwierząt w ogrodach zoologicznych nie powinna być postrzegana jako coś wyjątkowego czy sensacyjnego. Jest naturalnym etapem cyklu życia, którego nie da się całkowicie uniknąć. To, co wyróżnia nowoczesne ogrody zoologiczne, to dążenie do zapewnienia zwierzętom możliwie długiego, zdrowego i bezpiecznego życia oraz wykorzystanie zdobytej wiedzy do ochrony gatunków zagrożonych wyginięciem. Dzięki temu nawet odejście jednego zwierzęcia może przyczynić się do poprawy dobrostanu i przyszłości wielu innych.

Partner Gdańskiego Ogrodu Zoologicznego

Przyjaciele ZOO

Na naszej stronie internetowej wykorzystujemy pliki cookies, aby zapewnić użytkownikom najwyższą jakość usług. Jeśli nie dokonasz zmian w ustawieniach przeglądarki dotyczących plików cookies, będą one automatycznie zapisywane na Twoim urządzeniu. Aby uzyskać więcej informacji, kliknij tutaj.