Sen kojarzy nam się z leżeniem pod ciepłą kołderką, komfortem i wygodnym łóżkiem, ale w świecie dzikich zwierząt to jednak zazwyczaj ryzyko. Śpiące zwierzę jest bardziej narażone na drapieżniki, łatwiej je zaskoczyć i trudniej uciec. Nic więc dziwnego, że natura wymyśliła niezliczone sposoby na odpoczynek – od krótkich drzemek na stojąco, przez spanie z jednym okiem otwartym, aż po sen w locie czy pod wodą.
Każde zwierzę śpi na swój sposób, ale czy też śni? Spróbujemy to dziś przeanalizować.
W naturze leżenie długo w jednym miejscu oznacza większą podatność na atak i kłopot z szybkim poderwaniem się do ucieczki. U żyrafy odpoczynek często przybiera postać krótkich epizodów, w których ciało pozostaje w gotowości, a sen jest raczej płytki. I ma to sens, bo gdyby nagle musiała poderwać się z pozycji leżącej do biegu, byłaby na straconej pozycji. Obserwacje ujawniły, że żyrafy mają sen rozłożony w kilku/kilkunastu minutowych drzemkach i łącznie przesypiają od 1 do 4 godzin w ciągu doby. Aby osiągnąć fazę REM, czyli te najbardziej związaną z intensywnym śnieniem, prawdopodobnie musiałyby się położyć.
Koty są natomiast mistrzami długiego spania. Odwiedzając nasze zoo, są spore szanse na to, że przyłapiecie je akurat podczas drzemki. Przeciętnie przesypiają sporą część doby, często w kilku seriach, przeplatając drzemki z krótkimi okresami aktywności. Koty domowe potrzebują około 14-15 godzin snu w ciągu doby, a lew nawet 20 godzin. To znacznie więcej niż np. leniwiec z łatką śpiocha. W naturze przesypia on niewiele więcej czasu niż człowiek i jest to 10-12 godzin. Resztę czasu często po prostu spokojnie trwa w bezruchu, co łatwo pomylić ze spaniem.
Spać można w różnych miejscach. I może to nie będzie to aż tak zaskakujące, bo przecież ryby też muszą w jakiś sposób odpoczywać. I to się zgadza, ale mają do tego świetne przystosowanie, chociażby skrzela. Natomiast większość z nich nie ma powiek, więc nie zamyka oczu. Kiedy odpoczywają, zwalniają swoją aktywność i metabolizm, zachowując jednocześnie pewną czujność, aby uniknąć niebezpieczeństw. Może nie jest to książkowa definicja snu, ale na pewno wszystkie zwierzęta potrzebują chociaż chwili na odpoczynek.
Lecz gdy nie ma się skrzeli, trzeba wstrzymać oddech i dopiero wtedy spróbować udać się na podwodną drzemkę. Brzmi niekomfortowo i wręcz niemożliwie, ale niektóre ssaki tak potrafią. Szarytka morska może spać zarówno na plaży, jak i pod taflą morską. Tyle że w morzu robi to oszczędnie i zapada na kilkunastominutowe drzemki, a potem wynurza się, bierze oddech i ponownie może na chwilę usnąć. Oczywiście na lądzie jej odpoczynek jest dużo dłuższy.
Morsy mogą pływać nawet przez ponad 80 godzin bez snu, zanim będą musiały zregenerować zapas energii, zasypiając nawet na 20 godzin. Mogą spać w wodzie, leżąc na dnie lub trzymając się czegoś w pozycji stojącej. Potrafią nawet zahaczyć swoimi kłami o kawałek lodu i spać w ten sposób.
W nietuzinkowy sposób śpią też inne ssaki – utrzymują sen w pozycji pionowej.
Są też gatunki, które potrafią spać „tylko w połowie”. Sen jednopółkulowy wolnofalowy polega na tym, że jedna półkula odpoczywa, a druga pozostaje czujna. Często towarzyszy temu otwarte jedno oko. Takie rozwiązanie pomaga zwierzęciu pilnować bezpieczeństwa, utrzymać pozycję w wodzie lub powietrzu i kontrolować oddech. I tak – w powietrzu też da się spać. Aktywna jedna połowa mózgu pozwala ptakom chronić się przed wrogiem i nawet wykonywać długie loty migrujące, zachowując cały czas wzrokową nawigację. Wiele ptaków śpi w ten sposób podczas szybowania, kiedy nie muszą mocno machać skrzydłami.
Czasem sen jest odpowiedzią nie na zmęczenie, lecz na warunki środowiska. Hibernacja to głębokie ograniczenie aktywności i tempa przemiany materii, zwykle po to, by przetrwać zimę i niedobór pokarmu. Z kolei estywacja (sen letni) jest formą uśpienia w czasie upałów i suszy, chroniąc przed przegrzaniem i odwodnieniem.
U wielu gadów i płazów występuje brumacja – zimowy spadek aktywności, podobny do hibernacji, ale łagodniejszy i charakterystyczny dla zwierząt zmiennocieplnych. Brumacja to stan wyraźnie obniżonej aktywności, będący reakcją organizmu na spadek temperatury oraz ograniczoną dostępność pokarmu. Krótkie okresy aktywności przeplatają długimi fazami odpoczynku, które jednak nie są snem. Salamandry potrafią pozostawać w tym stanie nawet około 100 dni, a żaby zakopują się głęboko w ziemi i przez wiele miesięcy niemal całkowicie przestają się poruszać oraz jeść.
Co więcej, ślady snu przypominającego REM odkrywa się nawet u bezkręgowców. U skaczących pająków zaobserwowano regularne epizody ruchów siatkówki i drgań odnóży, które wyglądają jak odpowiednik aktywnego snu. U ośmiornic opisano cykliczne przejścia między spokojnym a aktywnym snem, połączone z gwałtownymi zmianami ubarwienia i ruchami ciała. Każdy gatunek odpoczywa na swój indywidualny sposób, ale coraz więcej danych sugeruje, że przynajmniej część zwierząt może doświadczać stanów bardzo podobnych do naszych. Reszta pozostaje jedną z najciekawszych tajemnic biologii – i być może właśnie dlatego temat snu zwierząt tak mocno pobudza wyobraźnię.
Ale czy przy tak zróżnicowanych i zaskakujących sposobach snu zwierząt da się w ogóle zbadać, czy śnią? Odpowiedź wciąż pozostaje niejasna. Naukowcy na całym świecie nadal próbują zrozumieć mechanizmy snu u różnych gatunków, ale zadanie jest wyjątkowo trudne. Nie możemy przecież po prostu zapytać dzikich zwierząt ani naszych pupili, czy miewają sny. Dotychczas możemy snuć wnioski głównie na podstawie obserwacji zachowań oraz pomiarów aktywności mózgu podczas faz snu przypominających te znane u ludzi. I te zachowania sugerują, że przynajmniej część zwierząt może doświadczać stanów podobnych do naszych. Jednocześnie różnice między gatunkami są na tyle duże, że temat nadal pełen jest znaków zapytania i właśnie dlatego sen zwierząt pozostaje jednym z najbardziej fascynujących obszarów badań.
