Małe przypomnienie
Kamuflaż to zjawisko, które bardzo często pojawia się w świecie zwierząt, oczywiście nie bez powodu. Jest efektem tysięcy lat ewolucji. Dzięki tej niezwykłej adaptacji zwierzę ukrywa się przed drapieżnikiem lub przed swoją ofiarą, wtapiając się w otoczenie za pomocą swojego ubarwienia, wzorów, kształtu i zachowania. Może ono naśladować różne elementy przyrody, np. liście czy gałązki albo upodabnia się do innych gatunków (zjawisko mimikry – odsyłam do naszego artykułu na ten temat: https://zoo.gdansk.pl/edukacja/edublog/zjawisko-mimikry-czyli-jak-udawac-kogos-innego/). Niektóre zwierzęta potrafią nawet zmieniać swoje barwy skóry, najbardziej znanym przykładem będzie tutaj kameleon.
W tym artykule przybliżę Wam sylwetkę niewielkiego dzikiego kota z Azji, którego sposobem na przetrwanie jest upodobnienie się do… skały. Mowa o manulu stepowym – moim ulubieńcu wśród kotowatych, a co za tym idzie, również wśród wszystkich zwierząt.
To, do czego dane zwierzę chce się upodobnić oczywiście najbardziej zależy od środowiska, w którym ono występuje naturalnie. Manule żyją na stepach, terenach skalistych i górzystych nawet do 5000 m n.p.m. Są to miejsca, w których nie spotkamy gęstej roślinności i wysokich drzew tylko właśnie skały, śnieg i trawy.
To nieprawda, że wygląd się nie liczy…
W jaki sposób ten niezwykły kot chce sprawić, że inne stworzenia uznają go za głaz?
Po pierwsze – umaszczenie. Sierść w odcieniach szarości i beżu to chyba podstawa kamuflażu manula. Co ciekawe, intensywność konkretnych barw zależna jest od pory roku. W okresie zimowym futro jest bardziej srebrzyste, co pozwala maskować się na tle śniegu i skał. Latem natomiast manule stają się bardziej rudawe. To z kolei sprawia, że łatwiej zlewają się z tamtejszą suchą roślinnością.
Pozostając jeszcze w temacie sierści, nie tylko sam jej kolor jest pomocny, ale również kształt, który dzięki temu przybiera manul. Pojedyncze, nierównomiernie wystające włosy sprawiają, że sylwetka tego kota staje się mniej wyrazista, bardziej „rozmazana” i przez to mniej rzuca się w oczy np. drapieżnikom. Myślę, że warto jeszcze wspomnieć o tym, co najbardziej zauważalne dla osób, które po raz pierwszy widzą manula – szczególnie w jego zimowym wydaniu. Mam na myśli długość i gęstość sierści. Pewnie wielu z Was zauważyło „puchatość” i okrągłość manula. Jest on kotem , który ma najgęstsze futro spośród wszystkich przedstawicieli swojej rodziny – nawet 9000 włosów na cm2. Jest ono również najdłuższe (w stosunku do ciała), a na brzuchu nawet 2 razy dłuższe niż to na grzbiecie.
Ale co jeszcze sprawia, że manul stepowy przybiera tak okrągły kształt?
Na pewno pomocne są w tym jego krótkie łapy, które sprawiają, że ma on jeszcze niższy profil w trakcie skradania się, czy też nieruchomego przylegania do ziemi. Mówiąc wprost – jeszcze bardziej przypomina skałę.
Kolejną charakterystyczną cechą tego kota są uszy – niewielkie, zaokrąglone i nietypowo ułożone po bokach głowy, a nie na jej czubku. Z jednej strony nadaje mu to bardziej ludzką, czy też według niektórych naszych zwiedzających małpią twarz, bo z takowym zwierzęciem bywa mylony w naszym zoo. Uszy manula są tak osadzone nie bez powodu. Jego głowa jest dosyć płaska, więc trójkątne, odstające uszy na czubku głowy psułyby efekt gładkiego głazu. Dzięki takiej budowie manul wychylając się zza skał dalej pozostaje niewidoczny. Miejsca, w których żyje ten dziki kot posiadają kryjówki jedynie w formie skał czy też niezbyt wysokich traw.
Nietypowo jak na kota, manul stepowy ma uszy osadzone po bokach głowy. Przy długiej i gęstej sierści – pozostają niemal niewidoczne.
… ale zachowanie też jest istotne.
Poznaliście już dokładniej kilka cech wyglądu manula, które pomagają mu w specjalnych sytuacjach zlewać się z otoczeniem skał, ale czy sam wygląd wystarczy? Nie do końca. Na co manulowi jego okrągłe, szare ciałko, kiedy nie potrafiłby też zachowywać się jak głaz? Teraz możemy zadać sobie pytanie: czy to aż takie trudne zachowywać się jak coś, co nie porusza się, bo nie jest żywe? Niektórym może wydawać się, że tak, bo co jest trudnego w nic nierobieniu?
A teraz wyobraźmy sobie, że znajdujemy się w miejscu, gdzie temperatura spada do nawet minus kilkudziesięciu stopni, jest sporo śniegu i dosyć mocno wieje, bo znajdujemy się na gołym, niczym nie osłoniętym polu. I w takiej właśnie sytuacji musimy pozostać w bezruchu przez kilka godzin. Często w takich sytuacjach manul zostaje ośnieżony i przez to jeszcze bardziej wtapia się w surowy krajobraz, który zamieszkuje. Polecam obejrzeć krótki filmik, który doskonale obrazuje środowisko manula stepowego oraz sam proces kamuflowania się w nim: https://www.youtube.com/watch?v=NoBNyCSc7bk
Manule najczęściej pozostają w bezruchu w sytuacjach zagrożenia, czyli wtedy, gdy w okolicy pojawia się jakiś drapieżnik, ale również w trakcie polowań – chociaż okres pozostawania nieruchomą skałą jest w takim wypadku zazwyczaj krótszy.
Taka strategia bezruchu to nie tylko gwarancja pozostawania niewidocznym, ale także doskonały sposób na oszczędzanie energii. W tak trudnych warunkach ten mały kot powinien zachowywać ją np. po to, aby móc się ogrzewać od środka.
W Gdańskim Ogrodzie Zoologicznym mieszka para manuli stepowych: przebojowy samiec Manuel oraz bardziej skryta Ula. Odwiedzając ich miejmy na uwadze to, że nie są to zwierzęta nazbyt aktywne, szczególnie zimą. Szukajmy nieruchomych puchatych kul, które bardzo często układają się w wyższych partiach swojego wybiegu.
