
Sezon na dynie uwielbia nie tylko gatunek ssaka naczelnego – homo sapiens. Dla zwierząt w ZOO Gdańsk to również świetna rozrywka, nieraz połączona z ucztą dla podniebienia. Dyniowy maraton rozpoczęły surykatki otrzymując dynię wypełnioną ulubionymi przysmakami – SZARAŃCZĄ! Przekąska godna Halloween. Dynie ze smaczną niespodzianką w środku to świetny sposób na urozmaicenie dni mieszkańcom zoo. W ich wnętrzu można ukryć to co zwierzęta lubią najbardziej, a dostanie się do środka to nierzadko wyzwanie.
Kolejne, przepełnione pysznościami, dynie powędrowały do ptaków. Ary ararauny jako pierwsze rozmontowały halloweenową instalację. W środku ukryta była kusząca nagroda – orzechy. Pozostałe ptaki wykazały zdecydowanie większą powściągliwość w swoich działaniach. Ary militaris musiały oswoić się z nowym wzbogaceniem wybiegu. Pod nieobecność kamer rozpracowały dyniową instalację. Żako nawet nie myślały o zaczepianiu dziwnego zjawiska. Dzioborogi kafryjskie potrzebowały kilku podejść, by przełamać pierwsze lody i dostać się do wnętrza.
Dieta ary składa się z owoców, liści nasion i orzechów. Natomiast dzioborogi preferują bardziej mięsną dietę, w której królują chrząszcze, termity i skorpiony, ale pojawiają się również płazy, mangusty, pisklęta i młode zające.
Halloween zawitał również do naszych naczelnych! Mandryle barwnolice rozpracowały dynie w tempie ekspresowym. Gerezy abisyńskie kłóciły się, która była pierwsza w kolejce do dyniowej instalacji. Patasy i lutungi były z początku powściągliwe i niepewne co je czeka po zbliżeniu się do nieznanego zjawiska. Potrzebowały czasu, by przekonać się, że ta dynia kryje w środku samo dobro. W rodzinie wyjców natomiast pełna kultura. Najmłodszy z najstarszym, jak równy z równym wespół zajadali ulubione przysmaki. Nie musimy wspominać o szympansach, które jak można się domyślić były żywo zainteresowane dyniami pełnymi smaczków. Zaczęło się od niemałej afery, kto jako pierwszy ma prawo do dyń podejść. Skończyło się na równym podziale dobroci.